Tropem Herberta [2]: Listy do Muzy

obraz.png

Przeczytałem "Listy do Muzy". I cóż, w pełni rozumiem oburzenie po wyjściu tej książki. Jest tak BEZNADZIEJNIE zedytowana, że to woła o pomstę do nieba. Zwłaszcza końcówka, gdzie zamieszczono listy bez dat. Pomijam kwestię pominiętych (bo nierozszyfrowanych) wyrazów, literówek i przeinaczonych nazw. Szkoda, że nikt znający się na rzeczy nie wydał tego ponownie, bo płacić 177 zł za tak BEZNADZIEJNIE zedytowaną książkę to się nie godzi. No chyba, że dla czystej spekulacji...

Treść listów i ich analiza to temat na osobny wpis. W niniejszym jedynie wypiszę zaznaczone przeze mnie fragmenty, dzięki czemu będę mógł do nich wrócić w każdej chwili, z nadzieję, że może i komuś innemu się przydadzą.

[8.04.1956]

Umysły burzą się, dyskusje szaleją, głowy dymią. Po okresie chwilowego zamętu wewnętrznego spowodowanego hamletowskim pytaniem: włączać się, czy nie włączać, postanowiłem nie włączać się i zachować zimną krew. Przyjaciele podzielają to stanowisko.

[17.07.1956]

Wierszyki i bajki złożyłem w wydawnictwie. Nie obeszło się oczywiście bez szeregu oficjalnych wizyt i paru flaszek wina. Chcą ze mną robić audycję w radio. Wczoraj dostałem pierwszy list od czytelnika z Olsztyna, malarza i chociaż znam go i być może chciał mi zrobić przyjemność, czytałem ten odzew ze wzruszeniem.

[06.1956?]

Żona mojego kolegi, o którym Ci mówiłem - umarła. Zostałem wydelegowany na pogrzeb. Cały rytuał był katolicki, choć oboje małżonkowie byli bojowymi ateistami. Uważam to za gwałt, ale idąc za trumną modliłem się za tą substancję, w której istnienie oni mieli odwagę zwątpić.

[28.10.1956]

Atmosfery do pracy w Warszawie ani za grosz, naród świętuje i włóczy się po ulicach wznosząc okrzyki dobre czy złe ale zawsze prawdziwe. Każdy politykuje jak może i umie: ja pokłóciłem się z Zawieyskim. Muszę Ci dużo opowiedzieć i wyżalić się.

[10.11.1956]

Mam w głowie wiele pomysłów. Wszystkie bardzo antyradzieckie.

Kochanie, tak mało można zrobić. Zdaję sobie sprawę, że ten bunt wyobraźni jest strasznie mizerny, ale jedynie możliwy.

Pisma katolickie weszły na drogę bliskiej realizacji i jeszcze w tym roku może ukazać się nowy "Tygodnik Powszechny". Tylko "może" bo świat wisi na włosku. Bardzo mnie ciągnie do redakcji, ale myślę, że oprę się.

[11.05.1957]

Nie wiem czy i kiedy ukaże się mój tomik, cenzura zdjęła kilka wierszy i po długich pertraktacjach upiera się przy Węgrach, Odpowiedzi 53 i Bajce ruskiej. Nie mam zamiaru rezygnować z tych utworów: sprawa wisi. Myślę, że nie mogę ustąpić bo to by znaczyło że obrosłem w tłuszcz i cynizm. Trzeba bronić swojej młodości.

H2
H3
H4
3 columns
2 columns
1 column
1 Comment