Tropem Herberta [1]: Listy do Muzy

img_5842.jpg

Sporo ostatnio czytam o Zbigniewie Herbercie. Przede wszystkim udało mi się pożyczyć "Listy do Muzy". Książka została wydana w 2000 roku w atmosferze skandalu. Zawiera korespondencję kierowaną do Haliny Misiołek. Była to sopocka miłość Zbigniewa Herberta. Taka spod znaku "to skomplikowane". Była starsza od niego o dekadę, mężatka, z dwójką dzieci. Skandal wydawniczy dotyczył jednak nie tyle treści listów, co braku zgody rodziny poety i wyjątkowego niedbalstwa edytorskiego, co w sumie ma swoje plusy, bo pozwala stwierdzić, że Herbert miał luźne podejście do interpunkcji.

"Listy do Muzy" bardzo trudno dostać. Powodem jest wyrok sądu, który nakazał wycofać książkę z obrotu księgarskiego. Niestety nie ma o tej sprawie zbyt wielu informacji w Internecie i nie udało mi się dotrzeć do wyroku. Faktem jest, że za używany egzemplarz w średnim stanie (dodam, że miękka oprawa i niecałe 200 stron) trzeba zapłacić obecnie 177 zł. Na szczęście udało mi się pożyczyć... kserokopię.

Czytam więc i zapisuję ciekawsze fragmenty. Poniżej pierwsza partia.

[27.04.1951]

Wiosna jest cudowna nie mogę się uczyć ani pisać. Bardzo bardzo chciałbym malować.

Byłbym bardzo szczęśliwy gdyby można było sobie życie urządzić tak: w jesieni wiersze, zimą nauka i filozofowanie, wiosną malowanie, latem muzyka. Bardzo chciałbym grać na jakimś instrumencie. Ale ani na fortepianie ani na skrzypcach. Może na flecie: chciałbym wydmuchiwać z siebie muzykę. Muzyka, kiedy przechodzi przez palce intelektualizuje się jak pisanie.

[9.05.1951]

To bardzo ładnie - Moje Małe Kochanie - że obok groźnego pisma wystosowanego przez kierownika Biurrra, dopisała się Hala. Dobra Moja dziewczyna. Ponieważ decyzji nie zmieniłem (nie jest to wyraz przygnębienia) nie wiem jak odpisać Zarządowi i wobec tego nie będę odpisywał i uważam się za wypisanego. Może, jeśli masz ochotę i możność, wytłumaczysz Fiszerowi, że Herbert ma dość, że to dziwak, niemożebny i szkoda czasu go namawiać, niech łamie kark (coś w tym stylu). Poczciwy Edzio napisał mi prezesowsko-ojcowski list - doprawdy bardzo go lubię, cenię i poważam i nie przestanę jeśli mnie wypisze. Ja naprawdę nie mam żadnej przyszłości w Związku, z Sopotu wyjeżdżam, a jeśli będę w Warszawie, będę przede wszystkim uczył się i pisał ale bez cotygodniowych zebrań sekcji, przymusów, zobowiązań deklaracji i różnych innych hec, których mam dość. Koteczku czy mnie rozumiesz? Jestem bardzo zmęczony i jakoś wewnętrznie poszarpany. Teraz akty przemocy i terroru wywołują we mnie gwałtowny protest, nie umiem już panować. Wolę być od tego z daleka. Tak bardzo odszedłem od tego, teraz żyję na wyspie, na swojej wyspie w Meipe skąd trudno wracać. Zrozum i wybacz.

Powyższy fragment dotyczy oczywiście Związku Literatów Polskich i świetnie koresponduje z "Potęgą smaku". "To wcale nie wymagało wielkiego charakteru / Nasza odmowa niezgoda i upór / Mieliśmy odrobinę koniecznej odwagi / Lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku". Decyzja, jak wynika z listu, została oprotestowana zarówno przez niektórych członków, jak i samą Halinę Misiołek.

[17.05.1951]

Co do grupy "Dziś i jutro", to najbardziej mnie do nich zraża to że oni są po prostu źle wychowani. Ostatnio dostałem bardzo błagalny list od p. Kolendo żeby coś napisać do "Słowa". Natychmiast siadłem i napisałem z katarzynki o teatrze i cyrku. Jedna ukazała się skrócona jako recenzja drugiej nie zamieścili odpisując bardzo obcesowo żebym napisał o czemś bardziej nowoczesnym np. o dzielnicy mieszkaniowej. Ja mogę żyć tylko z ludźmi "dobrze wychowanymi". Dobrze wychowani, to sprawa kultury wewnętrznej. Oni są czasem jacyś pogardliwi, bezwzględni. To nie jest mój klimat.

I tu kolejna kwestia dotycząca smaku. Tym razem na temat środowiska związanego z Bolesławem Piaseckim.

[20.06.1951]

Czy znasz Łódź - to jedno z piękniejszych miast wschodniej Europy.

To akurat chyba jedno z najbardziej zaskakujących zdań, na jakie (do tej pory) natrafiłem w książce.

[31.01.1952]

Czytam także A. Huxley'a "Muzyka nocą" takie świetne eseje o sztuce i nie o sztuce. Jego książkę Aldows Huxley "Nowy wspaniały świat" powinnaś koniecznie przeczytać bo na czasie i jedna z tych po których potomni będą rozpoznawali nasze zmierżone twarze. Poza tem "Puchatek", najlepszy plaster na wszystkie odciski i wybacz połączenie, Biblia (Stary Testament w cudownym tłumaczeniu ks. Wujka).

[3.11.1954]

Serdeczne dzięki za pamięć i życzenia z okazji 30-lecia.

Oba listy noszę na sercu; to rzeczywiście moment przełomowy. W dzienniku zapisałem "odtąd już wszystko będziesz powtarzał". Czy będzie to okres najbardziej twórczy i najciekawszy nie wiem - w każdym razie serdeczne dzięki za życzenia. No więc pożegnanie z młodością. Trzeba się na to zgodzić. Najtrudniej przystać na czas.

H2
H3
H4
3 columns
2 columns
1 column
2 Comments