Pan Wołodyjowski 1969 - wrażenia po filmie

Nie nazywam tego postu recenzją, bo nie jest moim celem ocena tego filmu. Po pierwsze, nie czytałem książki, z trylogii Sienkiewicza czytałem jedynie Potop, w liceum. Po drugie, nie uważam się za wielkiego znawcę i specjalistę kinematografii.

Parę miesięcy temu obejrzałem Ogniem i Mieczem z 1999 roku, ale nie napisałem wówczas postu. W każdym razie oczywiście tamten film jest dużo lepszy, był robiony 30 lat później i miał DUŻO większy budżet.

W tym filmie nie ma napisów końcowych, są napisy początkowe, w których pokazano fotosy i wycinki z głównymi postaciami, w tym Zagłobę w scenie psychodelicznego śmiechu, którego pewnie niejedno dziecko się bało gdy to zobaczyło w wieku <5 lat :) Ale ogólnie wyglądają one fajnie.

Film ma charakter bardzo teatralny, kamera zawsze nieruchoma, niektóre wypowiedzi bohaterów brzmią bardzo sztucznie, ciężko mi sobie wyobrazić, żeby ludzie mówili do siebie w taki sposób. Okej, rozumiem że język polski z XVII wieku trochę się różnił od współczesnego, ale czy aż tak bardzo? W Ogniem i Mieczem z 1999 roku, wypowiedzi bohaterów brzmiały dużo bardziej naturalnie dla mnie.
Postaci które w danej chwili nie mówią ani nie jest mówione o nich, mają tendencję do zastygania w bezruchu jak jakiś NPC w grze komputerowej czekający aż nadejdzie jego kolej.

Scena w klasztorze. Zakonnik dzwoni dzwonkiem, żeby przekazać list, sekundę później z boku kamery wychodzi drugi zakonnik i odbiera list.

Mimo to aktorstwo w tym filmie uważam za bardzo dobre. Wtedy aktorami byli aktorzy, a nie influencerzy znani z nagrywania 10 sekundowych odmóżdżających głupot na TikToku. Doceniam to, że wielu aktorów umiało jeździć konno (a może część się nauczyła specjalnie do tego filmu? Wtedy doceniam to jeszcze bardziej). Uważam, że sensownie dobrano aktorów do ich ról.

Mimo że bieda tego filmu jest podobna co Potopu, ten film oglądało mi się dużo lepiej. Nie licząc oblężenia Kamieńca Podolskiego, mniej w tym filmie przeszkadza mała ilość aktorów i statystów w scenach batalistycznych we wcześniejszych bitwach w filmie, albowiem te utarczki z Tatarami na tych bezkresnych polach miały właśnie szarpany charakter z dużą ilością małych bitew. W Potopie te sceny batalistyczne z kilkudziesięcioma statystami oddają atmosferę dużo gorzej. No a przy oblężeniu Kamieńca ilość statystów jest już godna jak na taki stary film. No i nadal lepiej jest mniej statystów, niż zrobić gównianą bitwę z wklejonymi komputerowo sztucznymi rządkami żołnierzy, jak w nowoczesnych filmach z XXI wieku: Bitwie pod Wiedniem albo Hobbicie: Bitwa 5 Armii.

Również pod względem akcji PW podoba mi się bardziej niż Potop. W Potopie całą książkę po Częstochowie zmiszmaszowano w niewiadomo co byle tylko uniknąć drogich scen bitewnych, w PW jakby ten film jest bardziej "równomierny". Nie czytałem książki, ale przypuszczam że film Pan Wołodyjowski lepiej oddaje książkę niż Potop.

Podobnie jak pozostałe dwie części, film jest niezwykle moherowy. W Trylogii Sienkiewicza bycie Polakiem = bycie katolikiem. Choć nie ma tutaj tak drastycznej sytuacji jak w Ogniem i Mieczem, gdzie "Jarema" Wiśniowiecki w jednej scenie rozkazuje okrutnie pozabijać pokojowych kozackich posłów chcących się porozumieć z Polakami "tak, żeby czuli że umierają", a w następnej zapierdala do kościółka i przysięga matce boskiej (jeszcze nie częstochowskiej, bo oblężenie Jasnej Góry było kilka lat później) że on będzie jej służył i coś tam coś tam, a za chwilę do kaplicy wchodzi jego żona z 8-letnim synkiem w zbroi (dlaczego ku.wa 8-latek z dala od linii frontu jest w zbroi w kościele?) i on go przytula bo jest taki dobry i kochający.

Warto tutaj zrobić dygresję i wspomnieć, że w 1648 (jak i później) była szansa dogadać się z Kozakami i było wielu zwolenników pokojowego rozwiązania konfliktu, ale potężny magnat Wiśniowiecki był zwolennikiem opcji wojennej, aby ratować swój majątek, którego zdecydowana większość znajdowała się na lewym brzegu Dniepru (lewy brzeg Dniepru = wschód, bo Dniepr płynie z północy na południe). Nie rozumiem kultu tej postaci, farquadyzm ("zapewne wielu z Was zginie, ale jest to poświęcenie, na które jestem gotów") należy tępić a nie go zachwalać. To samo sądzę o Józefie Becku i Edwardzie Rydzu Śmigłym, którzy się zesrali w 1939 roku. 

asd.png

Jeśli chodzi o techniczne aspekty filmu typu muzyka, dźwięk, stroje, uważam że są jak najbardziej w porządku. Oczywiście najgorzej wypadają wybuchy pocisków w czasie oblężenia Kamieńca.

Podsumowując, uważam że jak na rok 1969, niski budżet oraz ogólną jakość polskich filmów za komuny, film Pan Wołodyjowski wypada lepiej niż przyzwoicie.

Na koniec ciekay easter-egg:

Film jest dostępny za darmo na vod.tvp.pl
Reklamy można sobie przyspieszyć dodatkami do przeglądarki takimi jak Video Speed Controller, dzięki czemu zajmą 20 sekund zamiast kilku minut.

Czy namówię kogoś na inwestycję w ludzką mądrość, czy też nie uda mi się?
Mój reflink do CCFound: https://shop.ccfound.com/refLink/787GKa

H2
H3
H4
3 columns
2 columns
1 column
14 Comments