Małe małpki, bandyckie, mordercze

Dziś w nocy miałem ciekawy zestaw snów.
Przede wszystkim dlatego, że były to jakby trzy niezależne od siebie sny, ale nie tak, że najpierw jeden, potem drugi potem trzeci.
Znaczy tak było, ale nie raz.
To było jak trochę dzień świstaka - po scenie ze snu pierwszego był sen drugi, po drugim trzeci a po trzecim pierwszy. I tak kilka razy. W międzyczasie też się obudziłem na kilkanaście-kilkadziesiąt sekund, a po ponownym zaśnięciu kontynuowany był ciąg tych trzech snów, a nie tak że coś zupełnie nowego lub nic!

W pierwszym śnie byłem w jakimś korpo, i tam jakis coach-celebryta się non stop mądrował. Był tam też np. YouTuber Rock (Remigiusz Maciaszek) a ja chciałem mu pożyczyć swoje mouse bungee. Ten sen był najprzyjemniejszy z tych 3 snów. Choć ten coach-celebryta chciał mnie raz pobić czy coś za to że chciałem iść do domu a nie pójść spać w tej pracy - coś takiego.

O drugim śnie nic nie napiszę bo też najmniej z niego zapamiętałem bo też najmniej chciałem zapamiętać.

Za to trzeci sen polegał na tym, że w mieszkaniu z moimi rodzicami, mną i moją siostrą mieszkały trzy małe małpki. Dwóch braci i siostra. Wszyscy myśleli, że były małe i słodkie. Głowa - kuleczka, brzuszek - większa kuleczka i paseczki - rączki, nóżki i ogonek.
W rzeczywistości małpki gdy były same i myślały że nikt ich nie słyszy, opracowywały plan "ostatecznego rozwiązania kwestii ludzkiej". Małpki nazywały ludzi "Jankesami".
Najpierw próbowały mnie zabić poprzez wbijanie pazurków w ciało gdy się przytulały. Ale były za małe i słabe i to nie zadziałało. Gdy potem trochę urosły to owinęły mnie kocem i próbowały udusić. I to była ostatnia scena - potem sie obudziłem i cykl 3 snów się skończył.

Join the conversion now